@import url('./templates/web/css/style.css');
Rotmistrz Gozdziulko podejrzewal, z zdradza go zona. Idac na sluzbe przekazal ordynansowi:
- Jak tylko przyjdzie fagas - wolaj mnie!
Po jakims czasie ordynans wpada na dyzurke rotmistrza i wola:
- Jest rotmistrzu, jest!
Rotmistrz pedzi do domu. W przedpokoju powiesil szable na haku, pistolet zostawil w salonie na stole. Wpada do sypialni - chwyta z lewej strony - nie ma szabli, chwyta z prawej - nie ma pistoletu, a z tylu slyszy glos ordynansa:
- Rogami rotmistrzu, rogami!
Jaka jest najmadrzejsza komorka w ciele blondynki?
- Plemnik!!!
Egzamin z medycyny z rozpoznawania narzadow. Na stole przed egzaminatorami skrzynka z otworem na reke. W niej narzady do rozpoznawania. Wchodzi pierwszy student, wklada reke, rozpoznaje nerke, wyjmuje ja, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, grzebie, w koncu rozpoznaje serce, wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie, nie moz nic rozpoznac, w koncu mowi:
- Kielbasa!
- Panie jaka kielbasa, czys pan zwariowal?!
- No przeciez mowie, z kielbasa.
- Prosze wyjac.
Student wyjmuje ze skrzynki kielbase. Zaklopotani egzaminatorzy postanawiaja dac mu w koncu 5, student wychodzi, po czym jeden egzaminator mowi do drugiego:
- Panie docencie, czym mysmy wczoraj ta wodke zagryzali?!
Zblizaja sie swieta, lecz w rodzinie Jasia sie nie przelewa. Zdesperowany Jasio pisze list do sw. Mikolaja. "Drogi sw. Mikolaju jestem bardzo biedny ale chcialbym dostac na gwiazdke klocki lego, pilke i kolejke elektryczna."
Panie na poczcie nie bardzo wiedza co zrobic z tym listem, gdyz Jasio nie napisal adresu do Mikolaja. Postanawiaja przeczytac list, tak sie wzruszaja losem biednego Jasia, z postanawiaja spelnic jego zyczenia. Jednak pracownice poczty same duzo nie zarabiaja wiec pieniedzy starczylo tylko na pilke i klocki. Wysylaja prezenty do Jasia. Po jakims czasie przychodzi list od Jasia, panie na poczcie otwieraja go i czytaja:
"Drogi Mikolaju dziekuje ci za wspaniale prezenty, a te kolejke to pewnie te ku..y z poczty zaj..aly!"
Poprzez wicher i slote,
Przez bezkresna dal sniezna,
Poprzez zar i spiekote,
Przez pustynie bezbrzezna,
Poprzez kry, poprzez lody,
Przez odwieczne zmarzliny,
Poprzez bagna i wody,
Nieprzebyte gestwiny,
Poprzez lesne dabrowy,
Poprzez stepy i knieje,
Poprzez waskie parowy,
W ktorych nigdy nie dnieje
I gdzie plosza sie sowy,
Gdy zle jeknie, lub strzyga,
A dzwiek slyszac takowy,
Serce w trwodze zastyga
Nie zrazony ciemnosci,
Ktory mrozi glusz dzika,
Sam na sam z samotnosci,
Co do szpiku przenika,
Pelen hartu i woli,
Podpierajac sam siebie,
Majac zamiast busoli,
Krzyz Poludnia na niebie
Pokonujac zle zadze,
Wietrzac wrogow w krag wielu,
Ufny, iz nie zabladze
Idac naprzod, do celu.
Drogi tej nie wytyczyly
Ni glos werbla, ni cytra,
Ide poki sil starczy,
Ide po pol litra...